Kto kogo

No bo jak to jest – można by zapytać. Czy żołnierze maszerujący w Moskwie 9 maja defilowali na cześć zwycięstwa nad Niemcami czy może ku chwale radzieckiej strategii?
Widoczny jest rozdźwięk w odbiorze obchodów rocznicy zakończenia II wojny światowej odbywających się w Moskwie. Od lat władze rosyjskie za cel stawiają sobie uświetnienie tego wydarzenia nie tylko defiladą tysięcy żołnierzy i pojazdów ale także zaproszonymi gośćmi, wśród których znajdują się europejscy i światowi przywódcy największego formatu.
Pamiętne obchody 60. rocznicy wywoływały liczne kontrowersje. Prezydent Polski, Aleksander Kwaśniewski usadzony został w trzecim rzędzie zaproszonych gości. Także i wymowa historyczna była jasna – wojna rozpoczęła się 22 czerwca 1941. Słowem ówczesny prezydent Putin nie wspomniał o 1 września 1939. Nie poruszono też drażliwej dla Rosjan i ich sąsiadów kwestii paktu Ribbentrop – Mołotow. Ten fakt właśnie skłonił prezydentów Litwy i Estonii do odrzucenia zaproszeń. Cały czas przewijały się wzajemne zarzuty dotyczące Katynia, Jałty, losu państw naszego regionu po wojnie i powstania żelaznej kurtyny.
Co się zmieniło przez 5 lat? Gdyby sprawę rozpatrywać w oderwaniu od wydarzeń 10 kwietnia to można powiedzieć że relacje polsko–rosyjskie poprawiły się znacząco. Można by nawet pokusić się o podzielenie zasług położonych w toku tego trudnego procesu. Oto bowiem każdy dzień przynosi nowe informacje o prezydencie Miedwiediewie bijącym się w piersi i niemalże przepraszającym za Katyń. Do niedawna słyszeliśmy o wielkim współczuciu narodu rosyjskiego, solidarności i zrozumieniu, o wspólnym potępieniu Stalina i jego zbrodniczego reżimu. 10 kwietnia się jednak wydarzył i nie wiemy czy, i jaki miał wpływ na postawę władz rosyjskich.
Parada w Moskwie - 9 maja 2010. fot. interia.pl

Nie to jest jednak najbardziej interesujące. Zastanawiające jest jak sobie my, Polacy wytłumaczymy wymowę tych obchodów. Bo nadal zdaje się, że mamy problem z określeniem kiedy dokładnie zakończyła się II wojna, czy był to rok 45. cz też 89., czy Armia Czerwona nas wyzwoliła czy przyniosła nową okupację, i czy dzisiejsza Rosja podziela radziecki punkt widzenia czy odcina się od niego a patrzy przez pryzmat zwykłych Rosjan, którzy w 1945 przestali ginąć od kul niemieckich ale dalej jęczeli pod ciosami kolb karabinów NKWD.
Polscy żołnierze na paradzie maszerowali zaraz za żołnierzami rosyjskimi i państw WNP. Skoro obecne Wojsko Polskie nawiązuje do tradycji II RP a armia rosyjska jest mocno przywiązana do etosu krasnoarmiejca to paradoksalnie wyjdzie na to że razem defilować będą przedstawiciele wojsk uosabiających koncepcje polityczne, które zażarcie przeciwko sobie walczyły i zwalczały się wzajemnie. Nie zmienił tego nawet wróg, który przecież w 1939 roku nie był jeszcze de facto wspólnym.
Gdzie zatem jesteśmy? Rosjanie z premedytacją rozstrzeliwali kadry dowódcze WP, tego samego, które teraz paradnie kroczy po bruku moskiewskim. Wydaje się że o wiele ważniejsze od zmuszenia Rosjan do nazwania Katynia ludobójstwem jest to by Polacy odpowiedzieli sobie samym czym był dla historii Polski 17 września 1939, 30 lipca 1941 (układ Sikorski – Majski), a czym 22 lipca 1944. Bez tego trudno nawet powiedzieć co właściwie świętujemy w Moskwie i po co wysyłamy tam oficjalną delegację z tymczasową głową państwa włącznie.
Faktem jest, że premier Putin uczestniczył w obchodach wybuchu wojny na Westerplatte. Wygłoszone tam przemówienie było różnie oceniane. Padły słowa o potępieniu paktu Ribbentrop – Mołotow, o milionach ofiar, stwierdzone symbolicznie zostało to co nie powinno podlegać dyskusji – że wojna zaczęła się 1 września 39. Niestety to kto kogo okupował a kto wyzwalał nie jest dzięki temu łatwiejsze do wyjaśnienia. I wobec niejednoznaczności ocen historyków i społeczeństwa jeszcze długo nie będzie. Jak do tej pory jedynie załoga Rudego i Hans Kloss nie mieli żadnych wątpliwości.
Paweł Piekutowski



Najnowsze komentarze